sobota, 12 kwietnia 2025

Pokaz grozy i ciągły niepokój

 Ostatnio przeglądając repertuar miejscowych kin w Olsztynie zauważyłam, że w Multikinie powoli kończą grać ,,Nosferatu". I od razu powróciły wspomnienia z lutego, kiedy to z Szymonem wybraliśmy się na odnowioną adaptację klasyka o tym samym tytule. 

źródło: filmweb.pl
Młoda Ellen (w roli Lily Rose Depp) w młodości przywołuje podczas modlitw starożytne, niepokojące zło, budząc je z długiego snu. Zło to w naznacza Ellen już na zawsze jako swoją kobietę, przez co wszystko w jej życiu jest obłożone złowrogim cieniem... a już zwłaszcza jej prorocze sny.

Ellen wychodzi jednak za mąż, a podczas miesiąca miodowego oraz dzięki obecności męża Thomasa (Nicholas Hoult) jej mroczne sny i pragnienia znikają... jednak nie na długo. Wszystko wraca, gdy jej mąż postanowi gonić za awansem, a jego szef wysyła go w podróż służbową do Transylwanii, gdzie ma podpisać umowę o nabycie posiadłości z hrabią Orlokiem (w roli nieziemski i wręcz nierozpoznawalny Bill Skarsgard). Thomas musi zostawić żonę nie zdając sobie sprawy, że Orlok ma wobec niej ukryte cele i że ten stwór nie cofnie się przed niczym, aby zaspokoić swoje pragnienia.

źródło: filmweb.pl

Muszę się do czegoś przyznać. Niegdyś na zajęciach na uczelni miałam okazję zapoznać się z oryginałem. Nie będzie sekretem to, że nie był przerażający, ale po prostu nie byłam jego targetem. Oryginał powstał ,,Nosferatu - symfonia grozy) powstał w 1922 roku i jestem w stanie uwierzyć, że dla tamtejszych ludzi, którzy go oglądali w tamtym czasie, a kino wtedy dopiero się rozwijało, był naprawdę straszny. Na pewno wzbudzał niepokój...

źródło: filmweb.pl

 Tak jak i obecna adaptacja. Przez cały seans czułam ciarki na rękach. Raz się nawet tak wystraszyłam, że podskoczyłam - co raczej dla mnie nie jest typowe. 

Film nie starał się przestraszyć nas jumpscareami, jednak budował napięcie świetną historią, obrazem i efektami muzycznymi. Cisza niejednokrotnie potrafiła wybrzmieć w tym filmie bardziej niż muzyka w tle, co nadawało niezwykły klimat tej historii. Tak jak bohaterowie... a zwłaszcza Orlok. On był po prostu mistrzem! Dzięki niemu potrafiłam uwierzyć w tę historię i wychodząc z kina wciąż o tym wszystkim myślałam.

Jeśli uda wam się pójść na ten film do kina, to zdecydowanie polecam! A jeśli chcecie zaszyć się pod kocykiem i zapoznać się z tym filmem, to idealnie do niego będzie pasowało nieco schłodzone wino Mogen David Pomagrante (czerwone słodkie), które będzie niczym krew, którą żywią się wampiry.

Z lewej Orlok z 1992r, z prawej Orlok z 2025r


 

~Magda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

221B Baker Street

Sherlock Holmes to jedna z moich ulubionych postaci w historii. Jako, że skupiam się tutaj na filmach to nie opiszę tutaj mojego ukochanego...