czwartek, 24 kwietnia 2025

„Minecraft: The Movie” – klockowa przygoda na wielkim ekranie

 Po latach oczekiwań, spekulacji i zmian reżyserów, „Minecraft: The Movie” w końcu pojawiło się na wielkim ekranie – i choć wielu wątpiło, że gra bez klasycznej fabuły może przerodzić się w dobry film, efekt końcowy pozytywnie zaskakuje.

źródło: filmweb.pl

Film przenosi nas do znanego z gry świata złożonego z bloków, gdzie bohaterowie – w tym grany przez Jacka Blacka Steve – muszą uratować swój świat przed tajemniczym kataklizmem. Scenariusz nie sili się na zbytnią powagę – i bardzo dobrze. Zamiast tego dostajemy historię o odwadze, przyjaźni i twórczości, która z jednej strony bawi dzieci, a z drugiej puszcza oko do starszych fanów gry, dorzucając mnóstwo smaczków i easter eggów.

Wizualnie film robi wrażenie – twórcy zdecydowali się na styl, który łączy klasyczną kanciastość Minecrafta z płynną, kinową animacją CGI i efektami praktycznymi. Dzięki temu świat wygląda znajomo, ale jednocześnie świeżo i filmowo. Fani rozpoznają biomy, potwory, crafting, a nawet Redstone w akcji.

źródło: filmweb.pl

Jack Black, jako główny bohater, wnosi do produkcji sporo energii i humoru. Jego charyzma świetnie pasuje do absurdalnego świata Minecrafta, a głosowe cameo pewnego bardzo znanego youtubera zaskakuje i bawi.

Oczywiście nie brakuje momentów, w których scenariusz nieco kuleje, a fabuła wpada w przewidywalne tory. Ale to nie szkodzi – bo film nadrabia urokiem, humorem i autentyczną miłością do oryginału. Jest dla każdego - małego i dużego... a wiem to, bo byłam z moim chrześniakiem niedawni, który pod koniec filmu powiedział, niczym Osioł ze Shreka - Ja chcę jeszcze raz!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

221B Baker Street

Sherlock Holmes to jedna z moich ulubionych postaci w historii. Jako, że skupiam się tutaj na filmach to nie opiszę tutaj mojego ukochanego...