Związku z majówką programy telewizyjne ścigały się co do tego, co puścić i kiedy... i tak w moje oczy rzucił się klasyk, który uwielbiam... czyli:
„Zakonnica w przebraniu” (Sister Act, 1992) to jedna z tych komedii, które można oglądać wielokrotnie – i wciąż śmiać się w tych samych momentach. Whoopi Goldberg jako Deloris Van Cartier kradnie show, wcielając się w ekstrawagancką piosenkarkę, która ukrywając się przed gangsterami, trafia do klasztoru. Brzmi jak przepis na klęskę? A jednak – to idealna mieszanka absurdu, serca i… muzyki gospel, która porwie nawet najbardziej zatwardziałych sceptyków.
![]() |
| źródło: filmweb.pl |
Film opowiada o transformacji – i nie chodzi tylko o zmianę garderoby Deloris. Jej obecność rozrusza zakonną wspólnotę, a chór, który dotąd raczej zniechęcał wiernych, staje się hitem w lokalnej społeczności. Historia balansuje między humorem sytuacyjnym a ciepłem relacji, które rozwijają się mimo różnic i pierwszych uprzedzeń.
Warto też wspomnieć o drugiej części – „Zakonnica w przebraniu 2: W powrocie do habitu”, która pojawiła się rok później. Tym razem siostra Mary Clarence próbuje ujarzmić grupę zbuntowanych uczniów w katolickiej szkole. Choć sequel nie powtórzył pełnego sukcesu oryginału, to nadal dostarcza dobrej rozrywki i kilka niezapomnianych muzycznych momentów.
Whoopi Goldberg ponownie błyszczy, a nowa lokalizacja – katolicka szkoła z grupą niesfornych uczniów – daje przestrzeń na świeże pomysły i nowe relacje. Szczególnie zapadają w pamięć sceny chóralnych prób i finałowy występ, który pokazuje siłę pasji i wspólnoty. To lekka, pozytywna kontynuacja, która dobrze sprawdza się jako feel-good seans – zwłaszcza w duecie z pierwszą częścią i obie można było obejrzeć w telewizji (oraz na platformach streamingowych).
źródło: filmweb.pl
![]() |
| źródło: filmweb.pl |
A co pasuje do wieczoru z takim filmem? Musujące rosé – lekkie, radosne i z charakterem. Idealne, by celebrować to połączenie humoru, muzyki i niespodziewanej duchowości.
~Magda



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz