Grzesznicy, najnowszy film Ryana Cooglera, który zawojował kina. Można chyba już ogłosić, że najbardziej sensacyjny film roku mamy. Chyba nikt się nie spodziewał tam genialnego odbioru filmu, mimo że obsada ma bardzo dobrą. Z tygodnia na tydzień napływają informacje o kolejnych rekordach finansowanych i co tu mogę więcej powiedzieć niż w pełni zasłużenie.
Od razu uspokajam w mojej opinii kategoria horror w tym przypadku jest zdecydowanie przesadzona, najbardziej akuratne wydaje mi się określenie mocny thriller.
źródło: filmweb.pl
Film opowiada historię czarnoskórych braci bliźniaków (w tych rolach genialny Michael B. Jordan!), którzy wrócili do swojego miasteczka, po kilku latach spędzonych na świecie i postanawiają otworzyć knajpę. W to wszystko wciągają swojego kuzyna, który uwielbia grać bluesa. Poznajemy losy braci z dzieciństwa, jak i z czasów przed wyjazdem z miasteczka.
Film przedstawia nam losy knajpy w przeciągu 24h od momentu zakupienia budynku przez bliźniaków. Są to bardzo napięte godziny, wypełnione dużą ilością bluesa i... krwi. Ja osobiście poszedłem na ten film absolutnie nic nie wiedząc, więc zostawiam Was również z jak najbardziej skrawkowymi szczegółami fabuły.
źródło: filmweb.pl
Grzesznicy zostali docenieni przez krytyków na całym świecie, prezentuje, że da się jeszcze stworzyć coś oryginalnego, gdzie w obecnych czasach przede wszystkim tworzone są kontynuacje dobrze znanych serii. Gdzieś w połowie filmu znajduje się scena, który żyje we mnie od seansu i na długo jeszcze we mnie pozostanie. Jest ona peakiem realizacyjnym, wizualnym, muzycznym oraz scenariuszowym, arcydzieło.
Po latach oczekiwań, spekulacji i zmian reżyserów, „Minecraft: The Movie” w końcu pojawiło się na wielkim ekranie – i choć wielu wątpiło, że gra bez klasycznej fabuły może przerodzić się w dobry film, efekt końcowy pozytywnie zaskakuje.
źródło: filmweb.pl
Film przenosi nas do znanego z gry świata złożonego z bloków, gdzie bohaterowie – w tym grany przez Jacka Blacka Steve – muszą uratować swój świat przed tajemniczym kataklizmem. Scenariusz nie sili się na zbytnią powagę – i bardzo dobrze. Zamiast tego dostajemy historię o odwadze, przyjaźni i twórczości, która z jednej strony bawi dzieci, a z drugiej puszcza oko do starszych fanów gry, dorzucając mnóstwo smaczków i easter eggów.
Wizualnie film robi wrażenie – twórcy zdecydowali się na styl, który łączy klasyczną kanciastość Minecrafta z płynną, kinową animacją CGI i efektami praktycznymi. Dzięki temu świat wygląda znajomo, ale jednocześnie świeżo i filmowo. Fani rozpoznają biomy, potwory, crafting, a nawet Redstone w akcji.
źródło: filmweb.pl
Jack Black, jako główny bohater, wnosi do produkcji sporo energii i humoru. Jego charyzma świetnie pasuje do absurdalnego świata Minecrafta, a głosowe cameo pewnego bardzo znanego youtubera zaskakuje i bawi.
Oczywiście nie brakuje momentów, w których scenariusz nieco kuleje, a fabuła wpada w przewidywalne tory. Ale to nie szkodzi – bo film nadrabia urokiem, humorem i autentyczną miłością do oryginału. Jest dla każdego - małego i dużego... a wiem to, bo byłam z moim chrześniakiem niedawni, który pod koniec filmu powiedział, niczym Osioł ze Shreka - Ja chcę jeszcze raz!
Jak już Magda wspominała jakiś czas temu do kin po 20 latach powróciła 3 część Gwiezdnych Wojen - Zemsta Sithów. Jest to film tak ikoniczny i legendarny, że pozwolę sobie nie przypominać fabuły, bo wierzę, że wszyscy dobrze ją znają, a nawet jeśli nie to koniecznie nadrobią.
Jako osoba urodzona na początku tego stulecia prequele to filmy na których się wychowałem. Od kiedy pamiętam tę trylogię uwielbiałem najbardziej i nigdy nie rozumiałem hejtu, który spadał na te filmy. Ku mej uciesze wreszcie fani zaczynają doceniać tą trylogię. Jako, że w roku premiery miałem 2 lata po prostu nie mogłem nie pójść na ten film do kina.
źródło: helios.pl
Jak to bywa ze wspomnieniami i seansami za dzieciaka lepiej je zapamiętujemy niż faktycznie takie są. Od pierwszych scen niestety zauważylny jest średni poziom efektów specjalnych, tylko czy obecnie jest to ważne? Będąc fanem odbiera się te filmy już pod względem sentymentalny, większość scen w tej części fani Star Wars są wstanie wyrecytować z pamięci. Film ten przeszedł już swój etap bycia filmem, a stał się monumentem i ikoną która oddziałuje nawet na życie codzienne.
Mógłbym teraz zacząć narzekać na średnie efekty, bezsensowne zabiegi logoczystyczne czy słabe dialogi, ale nie zrobię tego bo o tym wszystkim zapomniałem w połowie filmu. W tym filmie dla mnie są dwie sceny które wbijają w fotel i czułem się wciągnięty w seans.
Pierwsza to legendarny "order 66". Ciary po prostu na całym ciele i to spotęgowane po stokroć muzykę wybitnego Johna Williamsa. Spokojnie mógłbym określić tę scenę jednym z największych twistów w historii kinematografii.
Order 66 źródło: filmweb.pl
Druga to scena na Mustafar. Czy ja muszę coś więcej dodawać? Dialogi między Anakinem i Obi-wanem recytowane z pamięci, ciarki przeszły już w ciary, cała reszta filmu przestała mieć znaczenie. To jest jedna z tych scen dla których powstało kino i nawet nie zapraszam do dyskusji. Póki możecie pędzcie do kina.
Już 16 maja 2025 roku premierę będzie miał kolejny film z serii ,,Oszukać Przeznaczenie", ale na szczęście w niektórych kinach (np. Multikino) będzie można wybrać się na seans ,,Oszukać Przeznaczenie. Więzy Krwi" już w 10 i 11 maja! Dla fanów kochający taki typ kina, to istny must have, ale....
Może warto przed premierą przypomnieć sobie poprzednie filmy?
Tak po krótce pozwolę sobie wyjaśnić: Seria „Oszukać przeznaczenie” (Final Destination) to kultowy cykl horrorów z elementami thrillera, którego głównym motywem jest nieuchronność śmierci. Filmy opowiadają o grupie ludzi, którym udaje się uniknąć tragicznej katastrofy dzięki wizji jednego z bohaterów. Jednak śmierć nie lubi być oszukiwana – zaczyna ich eliminować po kolei, w często kreatywny i brutalny sposób. Każda część opiera się na tym samym schemacie, ale różni się miejscem akcji i zestawem bohaterów.
Opis: Nastolatek Alex ma wizję katastrofy samolotu tuż przed odlotem. Ewakuuje siebie i kilkoro znajomych, po czym jego wizja się sprawdza – samolot wybucha. Wkrótce potem ocalałych zaczynają spotykać dziwne, śmiertelne wypadki.
Ciekawostka: Film zapoczątkował serię i zdobył status kultowego, zwłaszcza wśród młodzieży.
Opis: Kimberly ma wizję gigantycznego karambolu na autostradzie i zatrzymuje ruch, ratując grupę ludzi. Śmierć znów upomina się o swoje ofiary. Tym razem bohaterowie próbują zmienić kolejność śmierci.
Ciekawostka: Otwarcie z karambolem na drodze uważane jest za jedną z najlepszych scen w serii i jest to też moja ulubiona część.
Opis: Wizja w wesołym miasteczku – dziewczyna przewiduje katastrofę na kolejce górskiej. Ucieka razem z kilkoma osobami, ale śmierć znów ich śledzi. Zdjęcia i symbole mają kluczowe znaczenie w odkrywaniu kolejnych ofiar. Ciekawostka: Ta część mocno stawia na symbolikę i mroczny klimat.
źródło: empik.com
4. Oszukać przeznaczenie 4 (Final Destination) (The Final Destination, 2009)
Reżyser: David R. Ellis Opis: Tym razem bohater przewiduje tragedię na torze wyścigowym. Film był promowany jako zamknięcie serii i nakręcony w technologii 3D, co miało podkreślić brutalność śmierci.
Ciekawostka: Choć uważana za najsłabszą fabularnie, była kasowym sukcesem.
Reżyser: Steven Quale Opis: Bohater ma wizję zawalenia się mostu. Grupa ucieka, ale nie uniknie śmierci… lub może jednak? W tej części pojawia się nowy motyw – możliwość „oszukania śmierci” poprzez odebranie komuś życia.
Ciekawostka: Finał filmu zaskakuje fanów i łączy się z wydarzeniami z pierwszej części, domykając pętlę.
źródło: filmweb.pl
I teraz przyszedł czas na 6 część, która sprawiła, że tego typu wpis musiał się pojawić na tym blogu.
Opis:
Najnowsza odsłona krwawego i kasowego cyklu studia New Line Cinema, zabiera widzów do samych początków tego, jak śmierć zaczęła realizować swoje obłąkane poczucie sprawiedliwości. Prześladowana strasznym, powtarzającym się koszmarem studentka Stefanie wraca do rodzinnego miasta. Chce odnaleźć jedyną osobę, która może przerwać błędne koło i ocalić członków jej rodziny przed niechybnie czekającą ich makabryczną śmiercią.
źródło: empik.com
Łapcie też zwiastun! I czekajcie na moją recenzję, bo na 100% wybieram się na ten fim!
Tydzień temu zachwycałem się Wam tutaj nad 3 częścią Jak Wytresować Smoka. Jak już zacząłem temat animacji, a tym bardziej od moim zdaniem najlepszego studia, które tworzy animacje, czyli DreamWorks, to nie sposób nie wspomnieć o Dzikim Robocie. Najnowszy film animowany tej wytwórni, który podbił serca fanów natychmiastowo.
źródło: filmweb.pl
Dziki Robot, czyli historia robota, który przez zbieg okoliczności trafia na bezludną wyspę. Robota, który jest stworzony aby pomagać ludziom. Film przedstawia jego, a dokładniej jej, przebywającej na tej wysepce wraz ze zwierzętami. Na skutek wypadku zaczyna się ona opiekować malutką kaczką, a w wychowaniu pomaga jej lis.
źródło: filmweb.pl
Przepiękna historia, która doprowadziła niejedną osobę do łez, po raz kolejny udowadniając, że w kinie, a w szczególności animowanym, jest jeszcze miejsce na świeże i bardzo jakościowe pomysły. Serdecznie polecam nadrobić jak ktoś nie miał okazji jeszcze obejrzeć. Warto podkreślić, że w przynajmniej moim odczuciu, mimo że jest to animacja, to nie jest to film dla dzieci. Nie dzieje się tam nic aż tak rażącego, aby wywołać traumę czy coś, ale przekaz zdecydowanie jest skierowany do ludzi starszych i to ich wskazałbym jako grupę docelową. Cytując klasykę "dorośniesz to zrozumiesz" i takie odczucie mam po tym filmie.
Ostatnio przeglądając repertuar miejscowych kin w Olsztynie zauważyłam, że w Multikinie powoli kończą grać ,,Nosferatu". I od razu powróciły wspomnienia z lutego, kiedy to z Szymonem wybraliśmy się na odnowioną adaptację klasyka o tym samym tytule.
źródło: filmweb.pl
Młoda Ellen (w roli Lily Rose Depp) w młodości przywołuje podczas modlitw starożytne, niepokojące zło, budząc je z długiego snu. Zło to w naznacza Ellen już na zawsze jako swoją kobietę, przez co wszystko w jej życiu jest obłożone złowrogim cieniem... a już zwłaszcza jej prorocze sny.
Ellen wychodzi jednak za mąż, a podczas miesiąca miodowego oraz dzięki obecności męża Thomasa (Nicholas Hoult) jej mroczne sny i pragnienia znikają... jednak nie na długo. Wszystko wraca, gdy jej mąż postanowi gonić za awansem, a jego szef wysyła go w podróż służbową do Transylwanii, gdzie ma podpisać umowę o nabycie posiadłości z hrabią Orlokiem (w roli nieziemski i wręcz nierozpoznawalny Bill Skarsgard). Thomas musi zostawić żonę nie zdając sobie sprawy, że Orlok ma wobec niej ukryte cele i że ten stwór nie cofnie się przed niczym, aby zaspokoić swoje pragnienia.
źródło: filmweb.pl
Muszę się do czegoś przyznać. Niegdyś na zajęciach na uczelni miałam okazję zapoznać się z oryginałem. Nie będzie sekretem to, że nie był przerażający, ale po prostu nie byłam jego targetem. Oryginał powstał ,,Nosferatu - symfonia grozy) powstał w 1922 roku i jestem w stanie uwierzyć, że dla tamtejszych ludzi, którzy go oglądali w tamtym czasie, a kino wtedy dopiero się rozwijało, był naprawdę straszny. Na pewno wzbudzał niepokój...
źródło: filmweb.pl
Tak jak i obecna adaptacja. Przez cały seans czułam ciarki na rękach. Raz się nawet tak wystraszyłam, że podskoczyłam - co raczej dla mnie nie jest typowe.
Film nie starał się przestraszyć nas jumpscareami, jednak budował napięcie świetną historią, obrazem i efektami muzycznymi. Cisza niejednokrotnie potrafiła wybrzmieć w tym filmie bardziej niż muzyka w tle, co nadawało niezwykły klimat tej historii. Tak jak bohaterowie... a zwłaszcza Orlok. On był po prostu mistrzem! Dzięki niemu potrafiłam uwierzyć w tę historię i wychodząc z kina wciąż o tym wszystkim myślałam.
Jeśli uda wam się pójść na ten film do kina, to zdecydowanie polecam! A jeśli chcecie zaszyć się pod kocykiem i zapoznać się z tym filmem, to idealnie do niego będzie pasowało nieco schłodzone wino Mogen David Pomagrante (czerwone słodkie), które będzie niczym krew, którą żywią się wampiry.
Gdy wśród moich znajomych toczy się dyskusja o animacjach bez wahania zawsze stwierdzam, że DreamWorks jest w tym najlepsze. Kultowy Shrek, mój ukochany Kung Fu Panda czy wspaniała trylogia Jak Wytresować Smoka. W dzisiejszym wpisie pochylę się na 3 częścią tej ostatniej serii.
Ostatnio w telewizji natrafiłem przypadkiem na Jak Wytresować Smoka, no i wybór nie mógł być inny jak już zostanie na tym kanale i obejrzenie do końca. Kocham tą trylogię całym sercem, wśród filmów animowanych wyżej stawiam tylko wspomnianą już wcześniej Kung Fu Pandę.
źródło: filmweb.pl
Ale od początku, stawiam, że wszyscy znają pokrótce losy Czkawki i jego smoka, i zarazem najsłodszej istoty na świecie, Szczerbatka. W 3 pojawia się nowy wróg, poraz kolejny chce mieć władzę nad całym światem i nad wszystkimi smokami. Wróg na tyle groźny, że "jeźdźcy smoków" muszą opuścić Berk i wyruszyć wraz ze swoimi w nieznane, aby uratować siebie i smoki. Wyróżniającym elementem na tle całej trylogii jest fakt pojawienia się Białej Furii.
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się jak powinno się domykać trylogię to to jest jeden z najlepszych przykładów z możliwych. Wszystkie 3 filmy są zrobione genialnie i tworzą wspaniałą, zgodną całość. To wszystko w akompaniamencie muzyki Johna Powella tworzy znakomity przykład trylogii doskonałej.
źródło: IGN Polska
Świat już obiegły informacje o filmie live action, bo zwiastunie można stwierdzić, że tak naprawdę będzie to wersja aktorska 1 części animacji, ale czy to źle? To jest na ten moment nie wiadome. Jak sam sceptycznie podchodzę do filmów live action na podstawie animacji, tak w tym przypadku jaram się niesamowicie, a oliwy do ognia dolewa fakt, że już zapowiedziano drugą część.